Przejdź do głównej zawartości

16. Najsilniejszy

Ranek. Słońce wschodziło coraz wyżej, ptaki zaczęły ćwierkać, a ludzie powoli zapełniali dotąd puste uliczki. Była sobota, dzieci jeszcze spały rozkoszując się wolnym dniem. Miła dla uszu cisza niosła się razem z wiatrem. Czarnooki mężczyzna nie spał już od kilku godzin, bił się z myślami. Tak wiele spraw musiał jeszcze pozałatwiać, tak wiele problemów przezwyciężyć.. Wstał, wziął szybki prysznic i ubrał na siebie czyste ubrania, przeczesał wilgotne od wody włosy i poszedł otworzyć drzwi, w które ktoś natarczywie się dobijał. W progu stał dostawca,który przywiózł wcześniej zakupione rzeczy. „Teraz zacznie się zabawa” –pomyślał Sasuke i otwierając wielkie kartony wyjmował to, co nowe rzeczy. Wszystko zaniósł do wcześniej przygotowanego pokoju, który odświeżony dzięki Naruto i Kibie pachniał czystością. Rozłożył łóżeczko, poustawiał szafy, złożył karuzelę. Zaczął od łóżeczka, a skończył na ustawianiu pluszaków. Teraz pokój wyglądał naprawdę ślicznie, niebieskie ściany idealnie komponowały się  z niebieskimi dodatkami.  Na wprost od drzwi stało nowe łóżeczko, które tylko czekało aż położy się w nim jego małe dzieciątko. Usiadł zmęczony na miękkim fotelu i usnął, jednak nie było mu dane długo pospać, chwilę później po domu rozniósł się dźwięk telefonu. Sasuke miał pilnie zjawić się w szpitalu.


Leżała na łóżku, a obok niej w łóżeczku leżał słodko śpiący Yosuke. W końcu zdecydowała, że to właśnie takie imię będzie nosił jej syn. Od wczoraj źle się czuła, leżała w szpitalu już trzeci dzień, dzisiaj miała wyjść, jednak ból stawał się nie do zniesienia. Tsunade zdecydowała, że Sakura musi zostać w szpitalu jeszcze przez jeden dzień, na obserwacji.  
- Na korytarzu czeka Sasuke.. – Tsunade podeszła do Sakury i położyła jej rękę na czole
- Czego chce? Przecież nie mogę dzisiaj wyjść – Sakura spojrzała z zaciekawieniem na blondynkę, a potem na budzącego się Yosuke
-  Ty nie, ale mały owszem. Jeśli uzna, że da radę się nim zaopiekować będę musiała mu na to pozwolić – Tsunade pokręciła tylko głową i wzruszyła ramionami w geście bezradności
- No chyba żartujesz! Nie oddam mu dziecka – zielonooka podniosła się do pozycji siedzącej i gniewanie spojrzała w kierunku drzwi, w których stał Sasuke
- Mylisz się. Mam takie samo prawo do niego, jak ty. To jest również mój syn i to ja zadecyduje, gdzie będzie się znajdował – podszedł do dziecka i wziął go na ręce
- Tsunade zrób coś! Nie pozwól mu zabrać Yosuke! – Dziewczyna spojrzała błagalnym wzrokiem na kobietę, jednak ta nic nie odpowiedziała
- Yosuke.. Podoba mi się – skwitował Sasuke i położył dziecko na miejsce.
Tsunade wskazała ręką na wyjście i oboje skierowali się do jej gabinetu po wypis. Sakura była zła, tak strasznie zła. Jak to możliwe, że zabierze jej dziecko? A co jeśli on zabierze go do Akatsuki, co jeśli ona go już nigdy nie zobaczy? Przestraszyła się i to nie na żarty. Wyciągnęła swoją dłoń i pogłaskała małego po policzku.
- Niedługo do ciebie wrócę. Obiecuję – wzięła go na ręce, jednak chwilę później do pokoju weszła pielęgniarka i zabrała dziecko, musiała je przygotować do wyjścia.

Stał teraz na korytarzu i czekał aż przyniosą mu dziecko, w ręku trzymał kilka kartek papieru. Mimo, że nie miał ślubu z Sakurą, dziecko nosiło jego nazwisko. Co, jak co, ale z tego był bardzo zadowolony. Chwilę później przyszła Tsunade z małym Yosuke w foteliku, który podała Sasuke.
- Opiekuj się nim. Dopóki Sakura nie wróci do domu, będzie przychodzić, co jakiś czas pielęgniarka. Sprawdzi czy niczego wam nie trzeba – brązowooka z niechęcią patrzyła, jak Sasuke zabiera dziecko
- To nie będzie konieczne – rzucił tylko na odchodne i wyszedł ze szpitala

Szedł kolejny raz wąskimi uliczkami, nie szedł do domu, postanowił zajrzeć do Naruto. Doszedł do średniego domku z czerwonej cegły, zapukał, a chwilę później otworzył mu uradowany mężczyzna
- No, kogo ja tu widzę! Wchodźcie szybko – Naruto gestem ręki zaprosił gości do domu. W salonie o dziwo panował porządek, wszystko było równo poukładane
- Ja tylko na chwilę, Sakura została w szpitalu, a my z Yosuke będziemy radzić sobie sami no i chciałem pogadać.. – Sasuke usiadł na białej, skórzanej sofie, a fotelik położył na niskim stoliku naprzeciwko siebie
- W taki razie bardzo dobrze trafiłeś. Mów – ponaglił go blondyn i usiadł naprzeciw niego
- Zrobię z niego najsilniejszego człowieka na świecie. Nikt nigdy go nie pokona. On będzie niepokonany – mówiąc to czarnooki nie spuszczał wzroku ze śpiącego dziecka
- Ej, ej! Powoli dobra? To jeszcze mały dzieciak, najpierw to on chyba potrzebuje miłości, no i musi trochę podrosnąć – Naruto chciał nieco rozluźnić sytuacje, trochę zdziwiły go słowa Sasuke – Uważaj żeby twoje ambicje go nie przerosły. Chyba nie chcesz zrobić z niego maszyny – uśmiechnął się blado, jednak,gdy Sasuke nie odpowiedział niebieskooki szczerze się zmartwił.
- Widzę, że nawet w tobie nie mam poparcia! – Czarnooki podniósł głos
- Sasuke! O co ci chodzi? Wcale cię nie rozumiem – Naruto zdziwił się jego zachowaniem, nie spodziewał się, że tak go to wszystko dotknie
- I ty nazywasz się moim przyjacielem? Chyba nie mam, czego tu szukać! – Sasuke wstał, złapał fotelik i pośpiesznie udał się w kierunku wyjścia
- No poczekaj! – Tylko tyle zdążył powiedzieć Naruto, bo zaraz potem drzwi gwałtownie zatrzasnęły się, a czarnooki mężczyzna szybkim krokiem szedł w kierunku swojego domu – Przecież jestem twoim przyjacielem… - wyszeptał i zrezygnowany usiadł na miejscu, gdzie jeszcze przed chwilą siedział Sasuke

Wszedł do domu, w połowie drogi Yosuke zaczął głośno płakać, a on nie mógł go uspokoić. Płacz, płacz tylko to odbijało się echem w jego głowie. Miał ochotę być teraz sam, szybko wbiegł po schodach i wszedł do wcześniej przygotowanego pokoju dla dziecka, położył go w łóżeczku i patrzył na niego. Yosuke nie mógł przestać płakać, jego buźka robiła się coraz bardziej czerwona, czoło marszczyło się w powodu niezadowolenia, a małe rączki kurczowo się zaciskały. Nie mógł tego dłużej znieść, jego głowa pękała, a dłonie pociły się. Wziął go brutalnie na ręce, wykonał kilka pieczęci i zniknął w kłębie dymu. Pojawił się w miejscowym szpitalu w tym samym, w którym urodził się jego syn i gdzie leży teraz Sakura. Niepostrzeżenie pokonywał kolejne korytarze aż doszedł do drzwi z numerem „21”, pociągnął za klamkę, a drzwi bezgłośnie otworzyły się. W środku, na łóżku leżała śpiąca kobieta o długich, różowych włosach. Podszedł do jej łóżka, a obok niej położył kwilącego Yosuke. Dziecko natychmiast się uspokoiło...


   


Notki będą pojawiać się coraz częściej, jednak będą nieco krótsze. :)
Akcja rozwinie się już w następnym rozdziale :)

Komentarze

  1. Podoba mi się! Bardzo szybko pojawił się nowy rozdział z czego jestem ogromnie uradowana :) No znowu wyłapałam trochę błędów, ale pomińmy je. Widzę, że akcja się nieźle rozkręca. Jestem wtajemniczona, więc wiem, że rozwinie się jeszcze bardziej, ale nie będę zdradzać tajemnicy :D Chyba Sasuke będzie musiał się przyzwyczaić do obecności Sakury, bo mały już nie może bez niej żyć. Niesamowicie rozbawiły mnie słowa Sasuke w szpitalu: "Yosuke... podoba mi się". Ta się tutaj denerwuje, Tsunade się wkurza, a ten na luzie xD Mega! No już nie mogę się doczekać, co będzie w kolejnym rozdziale, bo wiem, że niedługo pojawi się moja upragniona akacja :D Buahahha. No to dużo weny kochanie! <3

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

50. Ból bezradności.

Od dwóch godzin snuła się po domu, niczym cień. Hinata wyszła już jakiś czas temu, a Sasuke, nadal nie wrócił. Ubrana jedynie w cienką koszulę nocną czuła, jak zimne powietrze nieprzyjemnie drażni jej delikatną skórę. W jej głowie zdążyło zrodzić się już kilka najczarniejszych scenariuszy, w których to kobieta z biura, jest przeszkodą na drodze powrotnej jej męża, do domu. Po raz kolejny mijała salon, zrezygnowana weszła w końcu do kuchni, gdzie zaparzyła gorącą herbatę i usiadła przy stole. W każdym innym przypadku raczyłaby się gorącą kawą, albo jakimś mocnym alkoholem, jednak w tej sytuacji herbata musiała wystarczyć. Za dwie godziny wybije północ, a nic nie zapowiadało powrotu Sasuke. Z każdą mijającą minutą uświadamiała sobie, jak bardzo czuje się zraniona, zdradzona i oszukana. Wczoraj miała jedynie podejrzenia, jednak dziś, była już pewna. Wstała i podeszła do okna. Na niebie nie było żadnej gwiazdy, na dworze panowała ciemność, a drzewa delikatnie kołysały się wraz z podmuchami...

1. Spotkanie po latach

Konoha.   To tutaj przez ostatnie lata działo się nie najlepiej. Większość ludzi odbudowywała swoje domy po trwających kilka lat wojnach. Teraz, gdy państwo podpisało pakt, w którym zobowiązuje się pomóc w wypadku wojen prowadzonych na terenie innych krajów, jest o wiele spokojniej. Jednak coraz więcej młodych wojowników w swoim życiu zaczęło wybierać założenie rodziny, ustatkowanie się, a walka zeszła na dalszy plan. Powstawały nowe szpitale, szkoły i ośrodki trenujące młodych chłopców, którzy pragną bronić swej ojczyzny. Tych, którzy mają być przyszłością dla narodu. Ludzie zaczęli czuć się na tyle bezpiecznie, by spokojnie podróżować. Na ulicach znowu można było usłyszeć ten dźwięk, ten gwar. Uliczni sprzedawcy zachęcali do kupna swoich towarów. W powietrzu unosił się zapach ramen, a bary powoli wypełniały się ludźmi, którzy ubóstwiali ten przysmak. Minęło 5 lat, 5 długich lat odkąd z kraju odszedł chłopak, którego nie widziano, aż do niedawna. Kiedy to strażnicy przyprowadzili ...

Informacja

Drodzy Czytelnicy! Większość z Was zapewne wie, że onet zamyka nasze blogi, tak więc postanowiłam, że http://cherry-blossom-sakura.blog.onet.pl dostanie drugie życie właśnie tutaj. Byłoby mi okrutnie żal, gdyby dobytek mojego życia tak po prostu przepadł. Proszę o cierpliwość, ponieważ odnalezienie się tutaj jest niezmiernie trudny. ~marao